POGODZENIE

Jeżeli uda nam się zaakceptować fakt istnienia ciężkiej choroby w naszej rodzinie, w miarę jej trwania przyzwyczajamy się do niej, czyli uznajemy za zwyczajną sytuację, którą poprzednio uważaliśmy za trudną.

Wiadomo, że w momencie diagnozy choroby najważniejszą wartością, najbardziej pożądaną staje się zdrowie i życie.

W miarę upływu czasu możemy pokusić się o próbę przywrócenia dawniej uznawanej hierarchii wartości lub stworzyć nową. Od tej pory w naszym życiu zaczynają być dominujące pozaosobowe wartości: społeczne, religijne, czy inne i one decydują o trwałym i dobrym przystosowaniu do choroby.

Razem z osobą uzależnioną cierpią również osoby jej najbliższe.

Nasze cierpienie ma również cechy choroby. Najlepszym rodzajem przystosowania się do choroby jest postawa aktywnego współuczestnictwa w procesie leczenia, kiedy człowiek jest nastawiony pozytywnie i optymistycznie do życia, wierząc w powodzenie terapii.

Działanie leczy!

Wszystkie poprzednie fazy mogą stać się naszym udziałem, ale nie pozwólmy, aby się przedłużały, bo zabraknie nam czasu na efektywne działanie, które ma na celu zmotywowanie uzależnionej osoby do podjęcia leczenia.

Kiedy już nasze dziecko zacznie się leczyć, cieszmy się razem z nim cudem wychodzenia z nałogu. Niech będzie to dla nas niepowtarzalne i osobiste doświadczenie.

Najpewniejszym sposobem uzyskania skutecznego i długotrwałego efektu jest nauczenie się radości z terapii. Pomożemy sobie, jeżeli będziemy uważni i świadomi trudności, jakie możemy napotkać.

Na pewno przeszkodą będzie pielęgnowanie poczucia winy.

Kiedy poprawia się życie w naszej rodzinie, czasami pozwalamy naszym myślom zbłądzić w stronę szukania przyczyn byłych, przykrych wydarzeń. Jeśli w tych myślach będziemy szukać winy w sobie, możemy dojść do wniosku, że nie zasługujemy na zdrową rodzinę. Myśli takie, jeśli się o nich nie mówi, mogą być tragiczne w skutkach.

Zniechęcenie to kolejna trudność.

Radykalne zmiany w naszym postępowaniu, które wprowadzamy w czasie trwania terapii przynoszą efekty. Wszyscy nie posiadamy się z radości! To działa!
Z czasem jednak euforia słabnie i jeśli nie nauczymy się cieszyć naszym wspólnym zdrowieniem, zaczynamy zadawać sobie pytania, po co aż takie srogie ograniczenia i twarde warunki sobie narzuciliśmy? Zaczynamy myśleć, że cena za wyzdrowienie jest zbyt wysoka, a takie myślenie może doprowadzić do tragedii.

Jeśli wytrwamy przy chęci odzyskania zdrowej rodziny, zamiast niechęci wobec dyscypliny, którą musimy wszyscy sobie narzucić, powinniśmy cieszyć się nagrodami takimi jak spokój ducha domowników, wzajemny szacunek członków rodziny, jednym słowem szczęście rodzinne.